Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 17 kwietnia 2014

Abp Wacław Depo spotkał się z przedstawicielami Instytutów Życia Konsekrowanego, Stowarzyszeń Życia Apostolskiego i Instytutów Świeckich

17 kwietnia, w Wielki Czwartek, abp Wacław Depo metropolita częstochowski spotkał się w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej z  przedstawicielami Instytutów Życia Konsekrowanego, Stowarzyszeń Życia Apostolskiego i Instytutów Świeckich.

Zobacz fotoreportaż ze spotkania tutaj

czwartek, 10 kwietnia 2014

Wspomnienie o bł. Janie XXIII

Podczas spotkanie formacyjnego naszego klubu 9 kwietnia ks. kapelan przypomniał sylwetkę bł. Jana XXIII i jego związki z Częstochową i Jasną Górą

(Bł. Jan XXIII z bp. Zdzisławem Golińskim - drugi biskupem ordynariuszem diecezji częstochowskiej w latach 1951-1963, fot. archiwum 'Niedzieli')

W 1981 roku nt. papieża Jana XXIII w "Biuletynie  KIK-u" ukazał się artykuł Zofii Kosińskiej.

Publikujemy poniżej ten artykuł dzięki życzliwości p. Gabrieli Żyły córki śp. Zofii Kosińskiej.






Droga kleryka Angelo Roncalli do świętości


Stefan Kardynał Wyszyński, Prymas Polski, po śmierci Jana XXIII napisał:
„Nasza obecność tutaj jest świadectwem wielkiej i głębokiej czci dla człowieka, który wprawdzie odszedł, ale pozostał w naszych myślach i w naszej miłości. Bóg, Dawca chwały, pozwoli wcześniej czy później, że będziemy oglądać go na Ołtarzach, jako wzór najbardziej potrzebny współczesnemu światu”.

Trudno jest pisać o człowieku wielkim i godnym czci, o którym tak wiele już napisano, aby nie powtarzać prawd wszystkim znanych. Pisząc o człowieku świętym boję się popaść w ckliwą hagiograficzną manierę, zaś oschłe podanie faktów z jego życia niewiele nam tę postać przybliży. Nie będę również opisywała jego curriculum vitae, bo jest wszystkim dobrze znane. W miarę skromnych możliwości starała się będę przedstawić jego przeżycia wewnętrzne i trudną drogę do świętości. Przewodnikiem moim w odkrywaniu jego fascynującej osobowości będą jego pamiętniki, które nazwał „Dziennikiem duszy”.

W zeszycie za trzy soldy czternastoletni kleryk Angelo Rocalli przybyły z wioski Sotto il Monte do seminarium w Bergamo zaczął spisywać swoje uwagi, spostrzeżenia, sądy i postanowienia na „drodze do wieczności”. W pamiętnikach pisanych „na gorąco” odsłonił cały proces stawania się świętym. Jako dorastający chłopiec postawił przed sobą wyraźny cel życia i zdecydowanie do niego dążył. Celem tym była świętość. Pamiętnik swej duszy pisał do końca życia.

Młodziutki Roncalli nie tylko umiał sprecyzować swój cel życia, ale posiadał wielką sztukę, mianowicie umiał nie tylko czynić postanowienia, ale z żelazną konsekwencją realizować je w codziennym życiu. Praktyczny umysł, zdrowy chłopski rozsądek wskazywał mu drogę do celu nie tylko przez doskonalenie wewnętrzne, przez kontemplację, ale i przez naukę i pracę. Uczył się pilnie, chociaż zbyt zdolnym nie był, mierne a później dobre postępy w nauce osiągał przez wielką wytrwałość i pracowitość.

Dążąc do doskonałości pilnie przypatrywał się wzorom. Wzorami tymi byli: św. Alojzy, św. Franciszek Salezy, św. Stanisław Kostka i inni święci. Naśladowanie tych świętych sprawiało mu trudności. Czuł, że w naśladowaniu innych jest coś sztucznego, nawet niemożliwego do zrealizowania. Dręczyły go te  trudności, aż zrozumiał, że jego indywidualne cechy różnią się od „wzorów”, że trzeba iść własną drogą i stworzyć własną koncepcję świętości: „Z cnót świętych muszę wybrać to, co istotne, a nie rzeczy przypadkowe. Nie jestem świętym Alojzym i nie muszę się uświęcić w ten sam, co on sposób, lecz tak, jak wymaga moje odmienne jestestwo, mój charakter i moje warunki. Nie mogę być sztywną i martwą kopią choćby nawet najdoskonalszego wzoru”.

Jako dziewiętnastoletni młodzieniec z okazji Roku Świętego 1900-go podczas rekolekcji snuł refleksje, kim jest człowiek, chrześcijanin, kleryk, jaką wartość ma ludzka dusza, co znaczy nosić w sobie obraz samego Boga. Zastanawiał się nad zagadnieniem wieczności. Budził w sobie ufność w pomoc Miłosierdzia Bożego. „Posiadam duszę! Co za dostojeństwo! Nie jestem kamieniem, rośliną, czy zwierzęciem. Jestem człowiekiem dzięki duszy. Dzięki duszy promień oblicza Boga odbija się we mnie: pamięć czyni mnie podobnym do Ojca,  rozum do Syna, a wola – do Ducha Świętego. Mało tego, dusza ludzka ma wartość nieskończoną,  ponieważ jest ceną krwi Boga. Stąd nawet dusza człowieka pierwotnego jest cenniejsza niż wszystkie bogactwa tego świata”.

W tym samym okresie  w „Dzienniku duszy” spotykamy refleksje na temat modlitwy i pracy. „Trzeba pracować z miłością, ponieważ tego żąda od nas Bóg. Prowadząc z Jezusem w Nazarecie życie ukryte, oddane modlitwie przygotowuję się do doskonalszego wypełnienia misji, która mnie czeka, misji mądrości i miłości oraz zasłużę sobie na otrzymanie od Jezusa jaśniejszej korony apostolstwa.” W zwierzeniach Angela często pojawiają się pragnienia życia ukrytego – „skromnego, cichego, dalekiego od zgiełku świata”.

W tym samym roku (1900) składa uroczystą obietnicę Sercu Jezusowemu, że Mu się poświęci bez granic. Angelo w swych rozmyślaniach doszedł do wniosku, że świętość nie jest stanem, ale dążeniem do coraz wyższej doskonałości. W imię tej prawdy nigdy nie mówił: już wystarczy, poprzestanę na dotychczasowych zdobyczach duchowych, ale starał się, by każdy dzień życia był następnym krokiem do osiągnięcia zjednoczenia z Bogiem.Uduchowienie młodego kleryka nie miało zrozumienia u ludzi. Nawet własna matka nie rozumiała syna i to było nieraz powodem cierpienia obojga.

W drodze wyróżnienia za pilność w nauce Angelo Roncalli zostaje skierowany z Bergamo na Uniwersytet św. Apolinarego w Rzymie.  Warunki tej uczelni były bardzo skromne, mieszkanie brzydkie i ponure, jedzenie liche. Te braki młody kleryk rekompensował sobie zwiedzając zabytki Rzymu, chłonąc piękno sztuki. Dziennik z tego okresu zawiera uwagi dotyczące pokus, które młodego, przystojnego kleryka osaczają. Także Angelo łapie się na uczuciu miłości własnej. Te ujemne zjawiska potrafi w sobie opanować i po walkach wewnętrznych osiąga spokój umysłu i serca. Wzywa też często Matkę Bożą i św. Józefa, swojego drugiego patrona, aby życie upływało w niewinności i było zawsze bezpieczne.

Przełomowym  wydarzeniem w życiu Angela było powołanie do wojska (1901 r.). Służba wojskowa nie była dla niego trudna, był przyzwyczajony do surowego życia, posłuszeństwa i karności. Jednak jego wrażliwa natura nie znosiła brutalności, z którą spotykał się wśród kolegów. Oderwanie od życia duchowego sprawiało mu ból. W tej sytuacji dawała mu pociechą świadomość, że musi poznać różne środowiska jako przyszły duszpasterz i powinien wiedzieć o ujemnych stronach życia.

Po odbyciu służby wojskowej wrócił na studia. Podczas częstych rekolekcji walczył z sobą, aby nie popadać w roztargnienie i lenistwo. „Potrzeba mi więcej gorliwości. Nie chodzi o to, bym spełniał rzeczy wielkie i nadzwyczajne, ale bym codziennie swoje obowiązki doskonale wypełniał, zwłaszcza, gdy chodzi o zjednoczenie z Jezusem i pamięć o Marii”.

Angelo jak prawdziwy Włoch był gadatliwy. Stara się więc o powściągliwość języka. Przede wszystkim nakłada na siebie obowiązek niewypowiadania sądów, opinii, krytyki i nieobmawiania nikogo. Wyrabia w sobie wielką zaletę dyskrecji. Dyskrecja stała się jedną z dewiz w jego życiu i dobrze mu służyła do końca jego dni.

11 kwietnia 1903 r. otrzymuje święcenia subdiakonatu. Myśli i uczucia, jakie nurtowały go w tym dniu zawarł w swym pamiętniku: „Wybacz mi, Panie, że przytłoczony, onieśmielony hojnością Twych łask, nie umiem należycie Ci podziękować. Cały ten okres Wielkanocny będzie dla mnie jednym wielkim świętem, w którym dusza moja uciszona wewnętrzną radością będzie się rozkoszowała słodyczą obcowania z Tobą.”

W zapiskach Angela pojawia się pojęcie „prawdziwej wolności”.
Wolnością jego jest możliwość wyboru właściwej drogi życiowej. „Jako nowy subdiakon
oddany oficjalnie wobec Kościoła sprawie Chrystusa, Jego służbie, poczułem całym jestestwem, czym jest prawdziwa wolność, ta święta wolność, którą On na wyjednał przez swą chwalebną śmierć i zmartwychwstanie”.

Jako subdiakon biorący udział w uroczystościach w bazylice św. Piotra obserwuje „możnych tego świata”. Widok oszałamiającego przepychu nie olśnił go ani zachwycił.
Angelo potrafi zachować dystans wobec zewnętrznego splendoru i ocenić istotną wartość człowieka. Zastanawia się nad losem biednych ludzi, których życiu powinien poświęcić więcej uwagi. W zbrataniu z maluczkimi dużą rolę odgrywa zwykła ludzka solidarność.

Angelo przypomina sobie, jak boso chodził do szkoły, a jego rodzina to ubodzy chłopi.
Wielkim wydarzeniem w życiu Kościoła i świata było ukazanie się encykliki Leona XIII „Rerum novarum”. Postępowy dziewięćdziesięcioletni  Papież ostatnie swoje spojrzenie skierował na stan robotniczy, który znajdował się w nędzy i poniżeniu. Angelo przyznaje się w swoim „Dzienniku”, że w tym czasie był jeszcze nie przygotowany do pracy duszpasterskiej wśród robotników. Hasła encykliki głęboko go poruszyły: „O, jakże kwestia społeczna, która dotyczy nie tylko spraw materialnych ale i duchowych, wszystkie dyskusje niepokojące umysły, skargi wydziedziczonych, gorączkowa praca dusz apostolskich, walki, rozczarowania i zwycięstwa, jakże to wszystko wydaje mi się godne uwagi i zainteresowania, żarliwych postanowień i czynów”.

Nowy rok akademicki 1903/1904 miał być zakończony święceniami kapłańskimi. Angelo przed tym wielkim wydarzeniem odbył dziesięciodniowe rekolekcje. Wspominając o nich w „Dzienniku” tak pisze: „Będę tym kim Pan chce, abym był. Myśl o życiu w zapomnieniu, w ukryciu, we wzgardzie u ludzi, znanym jedynie Bogu, jest niewątpliwie przykra i miłość własna przed tym się wzdraga. A jednak nigdy nie dokonam tego, czego Bóg ode mnie oczekuje, dopóki takie życie nie stanie się nie tylko dostępne, ale drogie i pożądania godne, choćbym się miał do tej myśli przymusić…”. „Jak mogę myśleć o jutrze, o pracy dyplomowej, o doktoracie, o tylu innych głupstwach, kiedy Bóg nie zagwarantował mi nawet dnia dzisiejszego, a co dopiero dalszych? Muszę spełnić jak najgorliwiej to wszystko, czego Bóg ode mnie w danej chwili żąda i Jemu powierzyć troskę o przyszłość. Muszę oswoić się z myślą o śmierci, bowiem ona jest mistrzynią życia. Będę się wystrzegał przywiązania do czegokolwiek, nawet do drobiazgów przez wzgląd na dzień, w którym będę zmuszony to wszystko opuścić, a sam będę opuszczony przez wszystko i wszystkich”.

W „Dzienniku duszy” kryją się nieprzebrane skarby miłości do Boga i bogactwa życiowej mądrości. Nie jestem w stanie opisać całego procesu doskonalenia się tego wielkiego człowieka, gdyż ramy niedużego artykułu  nie pozwalają mi na to. Reasumując przytoczę z pamiętnika osiemdziesięcioletniego już starca – wielkiego Papieża Jana XXIII.

W dniach 10-15 sierpnia 1961 r. w Castel Gandolfo, w oderwaniu od wszelkich wiadomości i zajęć, robiąc jakby generalny rachunek sumienia tak napisał: „Ze wzruszeniem powracam myślą do dnia moich święceń 1904 r.w kościele Santa Maria in Monte Santo. Dusza raduje się z ogromu łask Bożych, a jednocześnie czuję się upokorzony z małego wysiłku”.  (Siły żywotne Jana XXIII były tak wielkie, że nie czuł ciężaru swoich gigantycznych prac). A dalej wspomina: „Kiedy w dniu 28 października 1958 r. kardynałowie Świętego Kościoła Rzymskiego powierzyli mi, choć miałem już wtedy 77 lat, odpowiedzialność za rządy w Owczarni Chrystusowej, mniemano powszechnie, że będę papieżem tymczasowym, przejściowym. Ja natomiast stoję już u progu czwartego roku pontyfikatu i mam przed sobą perspektywę potężnego programu do zrealizowania w obliczu całego świata, który patrzy i oczekuje. Osobiście jestem w położeniu św. Marcina, który śmierci się nie lękał ani żyć się nie wzbraniał. Muszę być jednakowo gotowy na śmierć jak i na życie długie, jakiego Panu spodoba się udzielić. Na wszystko zawsze odpowiem – tak. U progu 80-ciu lat muszę być przygotowany i na śmierć i na życie, a obu przypadkach muszę dbać o własne uświęcenie. Skoro wszyscy nazywają mnie Ojcem Świętym uważając, że to jest główny mój tytuł, muszę i chcę nim być naprawdę”.



Zofia Kosińska


Częstochowa, w maju 1981 r.




Ojcowie Kościoła i pisarze starożytności chrześcijańskiej: św. Justyn, filozof i męczennik

„Ojcowie Kościoła i pisarze starożytności chrześcijańskiej” - to tematyka spotkań formacyjnych w częstochowskim Klubie Inteligencji Katolickiej, które odbywają się w każdą trzecią środę miesiąca w kaplicy domu parafialnego przy parafii św. Jakuba Apostoła w Częstochowie. Każde spotkanie rozpoczyna się Mszą św. o godz. 18.00
Cykl wykładów głosi ks. Mariusz Frukacz, redaktor tygodnika katolickiego „Niedziela” i kapelan KIK-u częstochowskiego. Prelegent, obok biogramów Ojców Kościoła przybliża także ich myśl teologiczną. Konferencje oparte są m. in. na katechezach papieża Benedykta XVI.
Kolejne spotkanie, które odbyło się wyjątkowo 9 kwietnia dotyczyło św. Justyna, filozofa i męczennika.






(św. Justyn, filozof i męczennik, fot. santiebeati.it)

Katecheza Benedykta XVI o  św. Justynie zobacz tutaj


środa, 9 kwietnia 2014

Na rekolekcjach w "Niedzieli"




Pracownicy, redaktorzy i dziennikarze „Niedzieli” uczestniczą w dniach 9 - 11 kwietnia w rekolekcjach wielkopostnych, które w siedzibie tygodnika w Częstochowie prowadzi ks. prof. dr hab. Zenon Uchnast wieloletni wykładowca psychologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Tematem rekolekcji jest „Wdzięczność i wzajemność”.



W rekolekcjach obok pracowników redakcji „Niedzieli” biorą udział również członkowie częstochowskiego Klubu Inteligencji Katolickiej.

czwartek, 20 marca 2014

Ojcowie Kościoła i pisarze starożytności chrześcijańskiej: św. Ignacy z Antiochii


„Ojcowie Kościoła i pisarze starożytności chrześcijańskiej” - to tematyka spotkań formacyjnych w częstochowskim Klubie Inteligencji Katolickiej, które odbywają się w każdą trzecią środę miesiąca w kaplicy domu parafialnego przy parafii św. Jakuba Apostoła w Częstochowie. Każde spotkanie rozpoczyna się Mszą św. o godz. 18.00

Cykl wykładów głosi ks. Mariusz Frukacz, redaktor tygodnika katolickiego „Niedziela” i kapelan KIK-u częstochowskiego. Prelegent, obok biogramów Ojców Kościoła przybliża także ich myśl teologiczną. Konferencje oparte są m. in. na katechezach papieża Benedykta XVI.

Kolejne spotkanie, które odbyło się 19 marca dotyczyło św. Ignacego z Antiochii

(św. Ignacy z Antiochii/ fot.google images)


Katecheza Benedykta XVI o św. Ignacym z Antiochii - tutaj


poniedziałek, 17 marca 2014

Przegląd Filmów Dokumentalnych Niepoprawnie Prawdziwych


W dniach 6-9 marca 2014 r.  niektórzy członkowie KIK-u uczestniczyli w Przeglądzie Filmów Dokumentalnych Niepoprawnie Prawdziwych pod hasłem "Niezłomni i Błogosławieni - po kres", który odbywał się m.in. w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie.  Przegląd Filmów dedykowany był bł. Janowi Pawłowi II, a zorganizowany pod patronatem JE abp Wacława Depo Metropolity Częstochowskiego oraz Szymona Giżyńskiego,  posła na Sejm RP.  Wszystkie spotkania prowadziła red. Zdzisława Guca a organizatorem całego Przeglądu filmów była Anna Dąbrowska-redaktorka "Gazety Częstochowskiej"

Barbara Popiołek

****** 

W dniach 6-9 marca br. miałam możliwość uczestniczyć w Przeglądzie Filmów Dokumentalnych Niepoprawnie Prawdziwych, który po raz pierwszy zorganizowany został w naszym mieście. Impreza miała miejsce w Miejskim Domu Kultury oraz Muzeum Monet i Medali JP II. Ja wybrałam Muzem.
Z uwagi na dolegliwości kręgosłupa tylko przez dwa pierwsze dwa dni brałam udział w przeglądzie ale i tak uważam, że to wspaniały pomysł.
 Cieszę się, że w drugim dniu byli z nami ks. Biskup Wacław Depo i poseł Szymon Giżyński. Ludzi było tak mało, że w przerwie każdy mógł z nimi porozmawiać.
Filmy były fanatyczne! Każdy miał charakter biograficzny, przedstawiał życie ludzi, a w każdym ludzkim losie widoczny ślad ręki Boga.
Doskonały film Pawła Woldana pt „Portret damy” pokazał życie księżnej Karoliny Lanckorońskiej. Kapitalna Polka, doskonały naukowiec, piękna katoliczka, silny człowiek.
Na sali był obecny ksiądz, który opowiedział nam o swoim spotkaniu z księżną, co było tym bardziej fascynujące, że twórca filmu nigdy osobiście jej nie poznał.
Potem był film pt. „Pistolet do wynajęcia” opowiadający o Rafale Gan- Ganowiczu i jego prywatnej wojnie z czerwoną zarazą. Tatar z pochodzenia, żołnierz z zawodu.
Walczył wszędzie, gdzie była okazja z wojskami rewolucji – głównie w Afryce.
Na drugi dzień film Dagmary Drzazgi z przepięknymi zdjęciami pt „Bez jednego drzewa las lasem zostanie” o pięknej, śląskiej  rodzinie i młodym księdzu Janie Machu.
 Po obejrzeniu tego filmu abp Skworc się rozpłakał i powiedział, że trzeba rozpocząć proces beatyfikacyjny. Dzisiaj ksiądz Jan Macha jest ogłoszony sługą bożym.
Kochał Boga i ojczyznę i za te wartości stracił życie.
Potem był film Anny Teresy Pietraszek „Zawód prymas”.  W tym filmie uderzające było dla mnie jakie ogromne nakłady pracy i pieniędzy państwo przeznaczało na walkę z kościołem. Nic dziwnego, że w końcu zbankrutowało. Każde pieniądze wydane na destrukcję po wielokroć zwiększają starty.
Niesposób jednak nie kochać naszego Prymasa Tysiąclecia. Każdy film o nim o tym przekonuje. Obecna z nami Anna Rastawicka z Instytutu Prymasowskiego opowiadała o nim. Wzruszało mnie jak do niego się zwracała „Tateńku”.
Potem był film Jolanty Hajdasz pt. „Zapomniane męczeństwo” o ks. Biskupie Antonim Baraniaku i jego męczeństwie.
Został aresztowany tej samej nocy co prymas Wyszyński. Różnica polegała na tym, że Wyszyńskiego nie torturowano a biskup Baraniak, który przed aresztowaniem był sekretarzem prymasa, torturami i wymyślnymi mękami był zmuszany do zeznań mających skompromitować kościół i prymasa. Ducha nie złamali, ciało tak zniszczyli, że nigdy nie odzyskał zdrowia i zmarł przedwcześnie. Trwający 8 lat proces w IPN został umorzony, bo oprawcy nic nie mogli sobie przypomnieć.
Autorka obiecała , że zrobi dalszy ciąg tej historii, bo ma coraz więcej dowodów i świadków.
Przeglądowi towarzyszyła rodzinna i serdeczna atmosfera. Przypomniało mi to do złudzenia pierwsze festiwale Gaude Mater 24 lata temu.
 Wtedy na pierwszych koncertach publiczność była nieliczna ale b. zaangażowana i zainteresowana. To był pierwszy powiew wolności w naszym mieście.
Musiało minąć parę ładnych lat, by Festiwal Gaude Mater zdobył sobie renomę oraz trwałe i silne miejsce na światowej mapie kultury.
Myślę, że ten pierwszy Przegląd Filmów Dokumentalnych jest początkiem czegoś bardzo wartościowego i potrzebnego w naszej kulturze.
Jego istotą jest bowiem udokumentowanie na taśmie filmowej prawdy, która w obecnych czasach jest wyjątkowo cenna ponieważ jest zjawiskiem rzadkim i niewygodnym.
Kolejne Przeglądy Filmów Dokumentalnych będą przyciągać coraz większe rzesze widzów tak, jak to się dzieje z imprezami festiwalu Gaude Mater.
Człowiek – w tym morzu kiczu i udawania – potrzebuje obrazu bez korekty i retuszu podyktowanego modą i interesami politycznymi.
Nie ma bardziej fascynującego obrazu jak ludzkie, prawdziwe życie w widocznym cieniu Boga. Wszyscy żyjemy w Jego cieniu, nie wszyscy jednak go zauważają.
Filmy dokumentalne pokazywane w ramach przeglądu pozwalają widzom Go zauważyć.
Dlatego już umawiamy się z przyjaciółmi na przyszły rok i następne 20 lat.
Gabriela Żyła
Członek KIK

*****



Dopóki Kościół Święty jest silny mocą Nadziei Wiary i Miłości – mocą Boga – jesteśmy bezpieczni.
Umocnieniu tych wartości służy m.in. Przegląd Filmów  Dokumentalnych Niepoprawnie Prawdziwych pod hasłem Niezłomni i Błogosławieni –wierni po kres, dedykowany bł. Janowi Pawłowi II, zorganizowany  z inicjatywy pani Anny Zajdy-Dąbrowskiej i pana Krzysztofa Witkowskiego, pod patronatem JE abp Wacława Depo – Metropolity Częstochowskiego i Szymona Giżyńskiego- Posła na Sejm RP.
Czy trzeba wiarygodniejszej rekomendacji ?

Te filmy są świadectwem prawdy  m.in. „Cud prawdy”, Kapłan z Suchedniowa”,  Zawód Prymas”, Zapomniane męczeństwo”  „Pielgrzym”, August Kardynał Hlond”, Portret Damy’, Pielgrzym pojednania”, „Łączka”.  Ukazują duchowych mocarzy Kościoła Świętego, kapłanów i ludzi świeckich, głęboko wierzących, którzy poświęcili życie, abyśmy nie zboczyli z drogi, mogli się oprzeć, zbudować własne życie na mocnym fundamencie wiary.

Bohaterowie filmów to ludzie z krwi i kości świadkowie naszych czasów lub niezbyt odległych (przed I wojną światową do czasów współczesnych), którzy żyli  odważnie, byli naszymi przewodnikami duchowymi za życia , pozostali takimi po śmierci.

Obowiązkiem żyjących jest kultywować i zachować pamięć o NICH, ideały wcielać w życie zaszczepiać i przekazać młodemu pokoleniu Polaków wartości chrześcijańskie dla budowania i umacniania poczucia godności dzieci Bożych, miłości do Boga i Ojczyzny.

Znani z doświadczenia filmowcy  i ludzie pióra, przypomnieli  postaci Ks. Prymasa Augusta Hlonda, Ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, ks. Biskupa Antoniego  Baraniaka.
To kapłani ze spiżu, wielcy, mądrzy, wierni niezłomni, budzą szacunek i miłość za wierność Bogu i Ojczyźnie, za ojcowską troskę o naród polski. Cech Ich osobowości jak w soczewce skupiły się w Ojcu Świętym bł. Janie Pawle II. Szczególnie wzrusza film o heroicznej postawie skromnego , pełnego pokory biskupa Antoniego  Baraniaka, o którym opowiadają z najwyższym szacunkiem ks. Prymas Stefan Wyszyński, najbliżsi  współpracownicy m.in. siostry zakonne.

Bohaterami kolejnych filmów są kapłani bł. Jerzy Popiełuszko, ks.  Jan Mach,  którzy ponieśli śmierć męczeńską, lecz Ich nie złamano, woleli umrzeć niż zdradzić Boga i Ojczyznę. Są przykładem wierności do końca. Zostawili przesłanie, które jak sztandar musimy nieść „zło dobrem zwyciężaj”.
Ci ludzie Kościoła jak gwiazdy świecą na firmamencie nieba, a jest ich wiele, muszą być kamieniami węgielnymi  naszych czasów.
               
 W filmach liczni świadkowie z różnych środowisk związani pracą, przyjaźnią, pokrewieństwem, i służbą z bohaterami, przybliżają i pogłębiają naszą wiedzę o nich, wywołują wzruszenia, łzy oraz żywe poruszenia serca. Zmuszają do refleksji, aby Ich poświęcenie nie poszło na marne.
 Przegląd  tego typu filmów to bardzo cenna i pożyteczna inicjatywa. Wyda owoce jeśli będzie kontynuowana i dotrze do szerszej publiczności, szczególnie młodzieży.
               
Dziękujemy  zaproszonym Gościom oraz twórcom filmów- Annie Teresie Pietraszek, Pawłowi Woldanowi, Dagmarze Drzazga, Piotrowi Zarębskiemu, Mateuszowi Dzieduszyckiemu, Andrzejowi Trzos- Rastawieckiemu – za ich dzieła, za pełne ciepła i cierpliwości z ich strony spotkania i serdeczne rozmowy.
               
Dziękujemy organizatorom Przeglądu za trud, za ucztę duchową, za świadectwo wiary , za odwagę.    Liczymy na kontynuację.

Łucja Szota –członek KIK-u